Napoje, Testowanie

Herbata TET, ideał na jesień

Nigdy nie wypijam takich ilości herbaty jak jesienią. To właśnie ten czas, gdy mam ochotę rozgrzewać sie za jej pomocą od rana do wieczora. Rano, gdy wracam zmarznięta z przedszkola, po południu, gdy pracując przy komputerze dobrze jest popijać coś dobrego, lub wieczorem gdy leżę pod kocem z dobrą ksiażką, bądź oglądam kolejny odcinek skandynawskiego kryminału. Kubek gorącej herbaty z cytryną lub miodem wręcz wskazany. Ostatnio przetestowałam liściastą angielską herbatę TET Lord Grey i chciałabym podzielić się z Wami moją opinią.

herbata-tet-recenzja-1herbata-tet-recenzja-2

Herbata jest mieszanką wyselekcjonowanych herbat o szczególnie dużych liściach z prowincji Assam. Herbaty  z tej prowincji posiadają ciemną barwę i charakterystyczny nasycony smak. Mieszankę dopełnia świeży aromat bergamotki. Przyznam szczerze, że chociaż uwielbiam wszystkie herbaty, to najcześciej pijam białą i zieloną. Ale jak ta herbata pachnie! Już po otwarciu opakowania wiedziałam, że postawię ją na półce z najczęściej używanymi herbatkami.

Aby napój smakował jak należy, ważne jest aby prawidłowo go przygotować. Zawsze używam przefiltrowanej wody i polecam robić tak samo. Czarna herbata powinna być parzona przez 3-5 minut w 98 stopniach, więc po zagotowaniu wody odstawiam ją na około minutę i dopiero używam do parzenia.

herbata-tet-recenzja-3

Na 200 ml wody wystarczy nam łyżeczka suszu. Najlepiej wsypać ją do zaparzacza i włożyć do imbryka z wodą w odpowiedniej temperaturze.

herbata-tet-recenzja-4herbata-tet-recenzja-5

Po 3-5 minutach herbata osiągnie pożądaną moc, więc możemy wyjąć zaparzacz i cieszyć się rozgrzewającym napojem :)

herbata-tet-recenzja-6

Lubicie herbatę z dodatkami? Ja nie słodzę cukrem od lat, ale  zdarza mi się używać miodu, soku malinowego lub poprostu cytryny.

herbata-tet-recenzja-7herbata-tet-recenzja-8

I to właśnie z cytryną herbata TET smakowała mi najbardziej. Nie wiem czy to jesienna aura spotęgowała moje doznania i zachwyt nad jej smakiem, czy poprostu to naprawdę produkt najwyższej jakości, ale polecam, polecam i jeszcze raz polecam :) Ani cienia gorzkiego posmaku, za którym nie przepadam, piękny zapach i wyborny smak sprawiają, że uznałam herbatę za naprawdę luksusową. Zresztą tak też się prezentuje, ponieważ poza świetnym smakiem, opakowanie wygląda pięknie i elegancko. Dodatkowo sprawdziłam ceny w sklepach i aż się zdziwiłam, bo byłam pewna, że należy się spodziewać jakiejś wysokiej kwoty. Same plusy. Do pełni szczęścia potrzeba tylko czegoś słodkiego do przegryzienia, np. cytrynowych babeczek :)

herbata-tet-recenzja-9

Mam dla Was jeszcze niespodziankę. Marka TET organizuje konkurs „Wygraj podróż swojego życia”, w którym możecie wygrać między innymi tygodniowy rejs żaglowcem po Morzu Śródziemnym lub lot balonem! Wystarczy, że na stronie http://www.tettea.com/survey-results/ wypełnicie ankietę na temat Wielkiej Brytanii i herbacianych zwyczajów Polaków oraz odpowiecie na pytanie konkursowe. Do dzieła :)

tet-oldtimer-3

Wpis powstał we współpracy z marką TET.

slider

Poprzedni Wpis Następny Wpis

Podobne wpisy

3 komentarze

  • Skomentuj Endżi 26/10/2016 at 11:07

    Bardzo aromatyczny wpis :), uwielbiam herbatę od zawsze i chyba się skuszę na zakup. Pamiętam do dzisiaj jak moja babcia dostała Herbatę Tetley z Anglii, w takim ładnym granatowym kartoniku, parzona była oczywiście tylko na specjalne okazje, jej smak pamiętam do dzisiaj, nijak się ma do tych, które mamy w sklepach. Oczywiście ta,która stała zaparzona w imbryku na piecu kaflowym, zawsze ciepła też była pyszna… :D już przestaję bo mi się przez ten wpis zebrało na wspominki :)

    • Skomentuj Mienta 26/10/2016 at 12:07

      Dzięki :) Herbata naprawdę bardzo mi smakuje i nawet powiem Ci, że jak pierwszy raz ją spróbowałam to też mi się skojarzyła z babcią :)

  • Skomentuj Maria 18/01/2017 at 00:17

    Śliczne, bardzo klimatyczne zdjęcia. :) Mój mąż też lubi tę herbatkę. Jest fanem „elgrejek” i po przetestowaniu różnych produktów zdążył już sobie wyrobić gust i smak. Tę konkretną herbatę ocenia wysoko. My akurat mieliśmy ją w torebkach (jak przystało na „lenie kuchenne”). Następnym razem spróbujemy wariantu z cytryną. :)

  • Komentuj