Ciasteczka

Makaroniki

Znane francuskie makaroniki chciałam zrobić już dawno temu. Jednak zawsze wydawało mi się, że wykonanie ich jest dla mnie za trudne. W książce „Gotowanie krok po kroku. Ciasta i desery” znalazłam prosty przepis i mimo tego, że nie posiadam piekarnika z termoobiegiem skusiłam się je zrobić. Niestety z powodu piekarnika beziki nie wyrosły tak jak powinny i nie wyglądają tak ładnie ale mimo tego byłam zaskoczona ich smakiem. Były przepyszne i każdemu w domu bardzo smakowały. Dlatego polecam przepis :)

 

makaroniki

  • 45 g zmielonych migdałów
  • 80 g cukru pudru
  • 1 białko
  • łyżka drobnego cukru
  • kropla czerwonego barwnika
  • kropla zielonego barwnika
  • konfitura malinowo-różana
  • konfitura ananasowa

 

Sparzone migdały obieramy ze skórki i drobno mielimy.

Mieszamy je z cukrem pudrem i jeszcze raz mielimy na drobny proszek który później przesiewamy przez sitko o drobnych oczkach.

Białko ubijamy, gdy będzie prawie sztywne dodajemy cukier i dalej ubijamy.

Białko podzieliłam na 2 części i do każdej dodałam po kropli innego barwnika.

Dokładnie ale delikatnie mieszamy aby kolor stał się jednolity.

Do obu pian dodajemy po połowie migdałowego proszku.

Delikatnie mieszamy aż powstanie jednolite ciasto.

Masę nakładamy do rękawów cukierniczych i na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyciskamy małe makaroniki.

Dla ułatwienia wcześniej narysowałam sobie na papierze równe kółka.

Według oryginalnego przepisu makaroniki pieczemy około 11 minut w 160 stopniach.

Z braku takiej opcji piekłam je około 12 minut w 180 stopniach.

Gdy upieczone makaroniki wystygną przekładamy je dowolnym nadzieniem.

Smacznego :)

makaroniki2

Poprzedni Wpis Następny Wpis

Podobne wpisy

8 komentarzy

  • Skomentuj majanaboxing 17/09/2012 at 04:42

    Bardzo ładne te Twoje makaroniki i jakie kolorowe! :)

  • Skomentuj mientablog 17/09/2012 at 08:10

    majanaboxing, dziękuję :) staram się używać jak najmniej barwników ale makaroniki zawsze kojarzą mi się z takimi kolorami więc nie mogłam się powstrzymać ;p

    asik.77, dziękuję :)

  • Skomentuj Gość: Ola, 037008199044.ustka.vectranet.pl 17/09/2012 at 12:37

    śliczne, kolorowe a takie malutkie…! ;)

  • Skomentuj pao77 17/09/2012 at 12:55

    Wyglądają cudownie że aż dusza się cieszy!

  • Skomentuj Gość: izuuki, host-217-170-163-20.cable.net-inotel.pl 21/09/2012 at 09:13

    Kochana, nie chcę uchodzić za jakąś wybitną znawczynię makaroników, czy coś, ale już kilka razy je robiłam i zawsze wychodziły z wyglądu (i smaku) takie jak trzeba (oprócz pierwszego razu, kiedy wyglądały dokładnie tak jak Twoje), więc czuję się upoważniona do przedstawienia paru rad :-)

    1. Ze zdjęć wynika, że masa białkowa w momencie wykładania na blachę była za rzadka (bardzo możliwe, że z powodu barwnika w płynie – do makaroników powinno używać się raczej barwników w proszku). Konsystencja masy białkowej powinna być taka, że niemal da się z niej formować kulkę palcami (czyli niesamowicie gęsta).

    2. Masa białkowa po wyłożeniu na blachę zawsze, ale to zawsze musi odstać w temperaturze pokojowej przez co najmniej 1 godzinę (a jeśli wilgotność pomieszczenia jest wysoka, to nawet dłużej) – ma to sprawić, że na wierzchu każdego makaronika zrobi się skorupka i dzięki temu przy pieczeniu i wyrastaniu pojawi się ten fajny, charakterystyczny „kołnierzyk”.

    3. Po upieczonych makaronikach (nierówna faktura, małe „dziurki”) można wnosić, że albo za długo ubijane były białka albo cukier puder nie był wystarczająco drobny (u mnie to była wina niedostatecznie zmielonych migdałów – ale Ty swoje migdały sama mieliłaś, więc pewnie to nie ich faktura o tym zadecydowała). Następnym razem najlepiej zmiel również cukier puder – wszystkie suche składniki muszą być jak najdrobniejsza mąka.

    4. Co do termoobiegu, to raz przez przypadek zamiast niego włączyłam grzanie góra-dół i też wyszły, czyli nie jest on niezbędny :-)

    Tak to już jest z makaronikami, że to strasznie upierdliwy przepis, wymagający niesamowitej precyzji, ale efekty są smakowo uzależniające (co już zresztą odkryłaś).

    No i oczywiście praktyka czyni mistrza, więc powodzenia w dalszych próbach! :-)

    Pozdrawiam!

    P.S.: polecam przepis na makaroniki Tartalette – jest niezawodny – http://www.tarteletteblog.com/2008/06/snickers-macarons.html

  • Skomentuj Gość: BeeSweet, 83-103-13-62.ip.fastwebnet.it 21/09/2012 at 11:47

    Pamietam moje pierwsze Makaroniki wyszly podobnie….wydaja sie bardzo proste, ale w rzeczywistosci to sztuka upiec te malenstwa.Polecam Ci strone Tartelette tam znajdziesz wiele cennych porad odnoszacych sie do Makaronikow.

  • Skomentuj mientablog 21/09/2012 at 16:48

    Ola, dziękuje :)

    pao77, dzięki :)

  • Skomentuj mientablog 21/09/2012 at 16:54

    izuuki, dzięki wielkie, że chciało Ci się wypisywać tyle porad ;)
    1.Jeśli chodzi o gęstość masy to użyłam barwnika w żelu który nie zmienił konsystencji masy. Myła taka sama jak przed zafarbowaniem.
    2. O odstawianiu masy nie słyszałam więc kolejnym razem koniecznie wypróbuję taki sposób :)
    3. Tak jak napisałam w przepisie, cukier puder był zmielony jeszcze raz razem z migdałami a dodatkowo przesiany przez sito.
    4. Może i tak ale ja mam taki piekarnik, że nawet niskiej temperatury nie mogę nastawić. Wszystko zawsze piekę na maxa bo inaczej nie działa.
    A angielskiego nie znam na tyle, żeby dowiedzieć się czegoś ciekawego u Tartalette ;)

    Dzięki za rady i pomimo zepsutego piekarnika jeszcze raz spróbuję je zrobić, może się uda ;) Tym razem może zrobię je bez barwnika i zobaczymy jak wyjdzie:)
    Pozdrawiam:)

  • Komentuj