Testowanie

Test patelni marki Florina Oil Control

Wiele lat temu przestałam smażyć potrawy w dużej ilości tłuszczu. Są jednak dania, które najzwyczajniej w świecie smakują lepiej, gdy są usmażone na oleju, a nie suchej patelni. W tych czasach niemal każda dostepna na rynku patelnia ma nieprzywieralną powłokę, więc przygotowanie jajecznicy bez masła bądź racuchów bez oleju to nie problem. Smakują dobrze, ale czy najlepiej? Tłuszcz jest najlepszym nośnikiem smaku i oczywiście jednym ze składników niezbędnych w diecie. Ale jak nie przesadzić? Ile oleju wlać na patelnię, aby nie przekroczyć dziennego zapotrzebowania na tłuszcz? Bywa to trudne, szczególnie przy daniach, które szybko nasiąkają. Wtedy dolewamy na patelnie i dolewamy, a danie staje się coraz bardziej ciężkostrawne.

Z pomocą przyszła marka Florina, wypuszczając na rynek patelnię Oil Control. To jedyna na rynku patelnia z systemem kotroli oleju. Wewnątrz naczynia możemy zauważyć dwa okręgi. Dzięki nim w łatwy sposób możemy odmierzyć ilość tluszczu potrzebnego do przygotowania potrawy. Jeśli zapełnimy mniejszy okręg oznacza to, że wlejemy 5 g tłuszczu, jeśli większy to 10 g. Przeciętne zapotrzebowanie dorosłego człowieka wynosi około 20 g na dobę. Dzięki takiej patelni łatwiej możemy to kontrolować.

Dodatkowo patelnia Oil Control jest wyposażona w powłokę o trójwarstwowej strukturze – Teflon™ Radiance. Zawiera ona cząsteczki ferromagnetycznej stali nierdzewnej. Przypiesza ona nagrzewanie się patelni o 25%, więc zmienjsza także zużycie energii. Potrawy takie jak mięso, racuchy czy naleśniki wchłaniają aż 70% tłuszczu, więc krótsze smażenie działa tu tylko na plus.

No dobrze, ale jak patelnia sprawdza się w praktyce? Czy rzeczywiście jest taka super jak obiecuje producent? Postanowiłam to sprawdzić i podzielić się z Wami szczerą opinią.

Zacznę od tego co na początku rzuca się w oczy, a mianowicie wygląd. Patelnia zapakowana jest w kartonowe pudełeczko i co ciekawe marka Florina rozpoczeła współpracę z liderem na rynku olejów rzepakowych – marką Kujawski. Efektem działań jest wprowadzenie nowości Oil Control w sprzedaży z olejem Kujawskim. W moim opakowaniu był olej z ostrą papryką, bazylią i pomidorem, ale są też inne wersje smakowe.

Patelnia z wyglądu jest badzo elegencka i sprawia wrażenie wykonanej solidnie. Mam nadzieję, że długo będzie tak wyglądać. W porównaniu do innych moich patelni ma dłuższą rączkę. Dla mnie to plus, a dodatkowo rączka się nie nagrzewa. Chociaż tu dodam, że przy używaniu jej w piekarniku szczególnie musimy uważać aby się nie oparzyć, bo z dłuższą rączką jest o to łatwiej.

Patelnia jest dobrze wyważona, ciężka, ale nie na tyle by problemem było przerzucanie naleśników na drugą stronę, za pomocą jednej ręki ;)

Odmierzanie oleju jest bardzo wygodne, a po rozproowadzeniu tłuszczu silikonowym pędzelkiem, po całej powierzni, utrzymuje sie on z każdej strony. Mam patelnie, na których olej spływa w jedną część, tu nie miałam tego problemu.

Przejdzmy do przyrządzania potraw. Ja zaczęłam od tych standardowych, które najczęściej robię na patelni.

Pierwsze co zauważyłam, to faktycznie patelnia nagrzewa się szybciej i faktycznie nic do niej nie przywiera. Na zdjęciach poniżej pokażę Wam jak wyglądała po każdym daniu.

Usmażenie zarówno jajka sadzonego jak i jajecznicy zajęło tylko chwilę. W obu przypadkach użyłam po 5 g oleju.

Kolejnym daniem, które bardzo często przygotowuje na patelni są placuszki. Usmażyłam klasyczne na maślance, oraz buraczane z borówkami. Celowo wybrałam takie owoce, które lubią puszczać sok i przywierać do patelni. Usmażyły się bez problemów i uwierzcie mi, naprawdę szybciej niż robię to zazwyczaj. A co ciekawe, patelnię ustawiłam na najmniejszym ogniu, bo tak było mi wygodniej zrobić zdjęcia. Zazwyczaj używam średniego palnika, więc w tym przypadku zaoszczędziłam i czas i energię.

Przejdzmy do czegoś na obiad. Placuszki z lepkiej kaszy jaglanej i purre z dynii. W tym przypadku nalałam na patelnię 10 g oleju. Placuszki szybko nasiąkają i byłam bardzo ciekawa, czy ta porcja tłuszczu wystarczy mi do usmażenia ich z dwóch stron. Oczywiście kotleciki nasiąknęły tłuszczem, ale podana wcześniej ilość zdecydowanie wystarczyła aby przygotować danie.

Przygotowałam także pikantne curry z tofu. Podsmażanie warzyw zajęło dosłownie chwilkę, a patelnia ma dosyć wysokie brzegi, więc podczas mieszania dania, nic nie wylatywało poza nią. Przy tym daniu, zauważyłam także, że patelnia dosyć długo utrzymuje ciepło.

Według opisu na opakowaniu patelnia może być używana w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Sprawdziłam to przygotowując pieczonego naleśnika baby dutch. Normalnie piekłam go w 200 stopniach, więc byłam ciekawa czy podana temperatura wystarczy. Jak widać nie zawiodłam się, w dodatku naleśnik był gotowy 5 minut wcześniej niż zazwyczaj!

Jeśli chodzi o pielęgnację, to na poniższych zdjęciach możecie zauważyć, że po każdym z przygotowanych dań, patelnia nie wyglądała źle. Zero przypalonych resztek. Na początku obawiałam się, że może jedzenie będzie wchodzić w kręgi do odmierzania oleju, ale nic takiego nie miało miejsca. W zasadzie wystarczyło raz przetrzeć ją delikatną gąbką z płynem, opłukać i gotowe.

No dobrze, pewnie jesteście ciekawi ile kosztuje przyjemność smażenia na takiej patelni. Tu kolejne zaskoczenie. Rozmiar 20 cm ma cenę 109,99 zł, 24 cm czyli ten na którym smażyłam 129,99 zł a największy 28 cm kosztuje 149, 99zł. Biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny, uważam, że naprawdę warto. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy, gdy patelnia będzie już bardziej zużyta, dalej będę mogła powiedzieć to samo. Póki co jedyny minus jaki znalazłam to brak przykrywki. Często korzystam z przykrywek, a akurat o takiej średnicy nie posiadam, więc podczas duszenia curry ratowałam się elementem z innej, większej patelni. Z ciekawości zajrzałam do sklepu producenta i zauważyłam, że przykrywa kosztuje nieco ponad 12 zł, także nie pozostaje nic innego jak ją dokupić. W tej cenie to nie problem :) A patelnię i akcesoria możecie nabyć stacjonarnie oraz na https://zasmakujradosci.pl/

Podsumowując ja jestem bardzo zadowolona. Patelnia Oil Control Florina wygląda pięknie, smaży się na niej przyjemnie, a dzięki systemowi kontroli oleju ułatwione zadanie podczas planowania posiłków i ich wartości odżywczej :)

Wpis powstał we współpracy z marką Florina.

https://zasmakujradosci.pl/

 

 

Poprzedni Wpis Następny Wpis

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Komentuj