Ciekawe miejsca

Gdzie zjeść w Szczawnicy?

Pięć lat temu polecałam Wam na blogu miejsca, gdzie warto zjeść w Szczawnicy —>KLIK. Gdy pojechaliśmy tam w tym roku mieliśmy mały problem…Przez te kilka lat bardzo zmieniły się nasze gusta kulinarne. Zaczeliśmy jeść zdrowo, przestaliśmy smażyć…A w górach? Wiadomo, smażona rybka, placki ziemniaczane, schabowe, boczuś ;)

Dla mnie, niejedzącej mięsa niejednokrotnie ciężko było znaleźć coś w menu. Dodatkowo byłam po męczącej chorobie i moja dieta powinna być lekkostrawna. Przez cały wyjazd nie zjadłam nawet jednego smażonego oscypka, ale od czasu do czasu pozwoliłam sobie na małe co nieco. Na szczęście znaleźliśmy kilka miejsc w których kuchnia była smaczna i nie ociekała tłuszczem.

Przez cały pobyt jedliśmy w następujących miejscach: Restauracja Pokusa, Cafe Pokusa, Dworek Gościnny, Cafe Helenka, Schronisko Orlica, pizzeria Red Pizza, Świat Placków w Willi Jakubówka, bacówka w Jaworkach. W większości restauracji i karczm w Szczawnicy menu wygląda bardzo podobnie. Smażony pstrąg, kiełbasy, kotlety, placki ziemniaczane, gulasze i pierogi. Pod koniec wyjazdu śmiałam się nawet, że podczas pobytu najbardziej smakowały mi maliny wyjadane z lemoniady ;) Teraz wiem, że następnym razem wybierzemy nocleg  z kuchnią. Ale na szczęście okazało się, że najsmaczniejsze dania znaleźliśmy akurat w restauracji przy Willi Pokusa w której się zatrzymaliśmy. Pani kucharka zdecydowanie zna się na gotowaniu, i gdyby tylko w menu było chociaż 2-3 wegetarianskie dania więcej to byłoby cudownie. Opiszę Wam po kolei co jedliśmy i zobaczycie czy będziecie mieli ochotę odwiedzić te miejsca :)

  • Restauracja Pokusa, ul. Zdrojowa 15

Zaczęliśmy tradycyjnie od smażonego pstrąga. Podany był z sałatką ze świetnym dressingiem. Mięsożerny mąż zjadł schabowego, który był podobno bardzo smaczny. Dania mimo, że smażone nie ociekały tłuszczem. Rosół który zamówiła nasza córeczka był przepyszny. Pani kelnerka wcześniej zapytała czy podać go bez posiekanej pietruszki, więc widać, że zna się na tym czego większość dzieci nie przełknie ;) Tu dodam także, że obsługa w restauracji także była super!

Dwa razy schodziliśmy na hotelowe śniadanie. Może nie był to jakiś kosmos, ale było różnorodnie i smacznie. Można było też wybrać dania z menu, w tym fit śniadanie, czyli jogurt z płatkami owsianymi, rogalikiem (jedyna niejadalna rzecz jaka przytrafiła nam sie w tym miejscu) i dużą ilością świeżych owoców. Kawa i wyciskany sok były bardzo smaczne.

W tym miejscu jadłam także przepyszne placuszki z kiszonej kapusty, nadziewane szpinakiem (w menu także z mięsem), podane z barszczykiem. Mąż wybrał kurczaka z szafranowym ryżem, a maluch penne z kurczakiem i brokułami. Wszystko świeże i pyszne. Nie było problemu z zamówieniem połowy porcji dla dziecka.

Kwaśnica i zupa pomidorowa, które również wypróbowaliśmy smakowały tak jakby przyrządzałą je moja mama :)

  • Cafe Pokusa, ul. Zdrojowa 15

W sąsiedztwie znajdowała się kawiarnia, również przynależąca do Willi Pokusa. Codziennie schodziliśmy tam na kawę. Była idealna, więc nie chcieliśmy już szukać lepszego miejsca. W dodatku zajmując miejsca na zewnątrz mieliśmy świetny widok na Palenicę. Kilka razy skusiliśmy się na deser. Ciasto czekoladowe z owocami oraz beza smakowały tak jakby były przyrządzane z jakiegoś mojego przepisu ;) A na poważnie to były pyszne! Nie za słodkie, w sam raz. Dla krasnala wybieraliśmy ciasteczka owsiane. Lemoniada robiona na miejscu idealnie orzeźwiała po górskiej wycieczce w upalny dzień :) Mąż wypróbował także mrożoną kawę i deser lodowy. Jeśli tylko macie ochotę na słodkości to, to jest właściwe miejsce. Chciałabym mieć je bliżej domu!

  • Dworek Gościnny, Park Górny 7

Kolejne miejsce do którego miałabym ochotę wrócić. Przede wszystkim przyciąga położenie i wygląd budynku. Odbudowane i oddane do użytku w 2012 roku, centrum kulturalne regionu robi ogromne wrażenie. Zresztą nie będę się rozpisywać, zajrzyjcie na ich stronę i zobaczcie sami http://www.dworekgoscinny.pl/pl/

W Dworku Gościnnym znajduje się klimatyczny Jazz Bar i okazało się, że można tam zjeść bardzo smacznie, a menu różni się od większości miejsc w mieście. Podczas pobytu wracaliśmy tam 3 razy. Co prawda nie ma osobnego menu dla dzieci, ale poradziliśmy sobie wybierając delikatniejsze risotto z pieczonym kuurczakiem. Było wyśmienite! My skusiliśmy się na smażoną doradę z gniecionymi ziemniakami i zieloną fasolką, filet z pstrąga z makaronem i suszonymi pomidorami, oraz jazz burger. Wszystkie dania były miłym urozmaiceniem w typowym górskim menu. Zapomniałabym dodać, że panna cotta na deser była naprawdę świetna, a reszta deserów z karty zapowiadała się bardzo ciekawie.

Co bardzo mi się spodobało w tym miejscu, to plac zabaw dla dzieci oraz leżaki. Wieczorami przychodziliśmy poleżeć, odpoczać przy piwku i po po prostu gapić się na zachód słońca. Towarzyszyła nam spokojna i relaksująca muzyka jazzowa, a w środku baru można było nawet obejrzeć film. Koniecznie odwiedźcie to miejsce!

Ahh, no i zapomniałabym. Panie kelnerki rozdają dzieciakom balony! Rodzice przedszkolaków zapewne wiedzą jak ważna to informacja ;)

  • Cafe Helenka, plac Dietla 1

Pierwsze miejsce z którym miałam problem…Francuskie menu zapowiadało się bardzo ciekawie i wybraliśmy się tam na kolację. Głównie też dlatego, że było to jedno z nielicznych miejsc otwartych po 19stej…Tak, tak w Szczawnicy poza sezonem ciężko znaleźć miejsce otwarte wieczorami. Chyba, że macie ochotę na zapiekanki lub kebab ;)

Cafe Helenka usytuowana jest w przepięknym budynku przy placu Dietla. Siedzieć przy stolikach na zewnątrz to czysta przyjemność. Za pierwszym razem zamówiliśmy sobie quiche. Jedną ze szpinakiem, drugą z cebulą. Niestety było to dla nas duże rozczarowanie. Ciasto było niedopieczone i namoknięte przez ogromną ilość farszu. Tarta z cebulą była strasznie tłusta, a ze szpinakiem mało doprawiona. Sałatce brakowało wyrazistego dressingu. Nie posiadam zdjęcia, ale z dziecięcego menu zamówiliśmy makaron z sosem bolognese. Moje dziecko było zachwycone i głównie z tego powodu wróciliśmy tam dzień później.

Mąż zamówił burgera, ja croque-monsieur czyli kanapkę z serem i szynką (niestety nie można było zrezygować z mięsa…) zapiekaną z jajkiem sadzonym. Tym razem zamiast sałatki wybrałam dodatkowo frytki, żeby w razie czego zjeść je same, gdyby okazało się, że danie znów mi nie smakuje ;) Burger nie wyróżniał się niczym szczególnym, a moja kanapka była ogromna i niestety za tłusta. Myślę, że nie podołalibyśmy jej nawet we dwójkę. Ale znów okazało się, że danie zamówione dla dziecka, czyli kotleciki z kurczaka z ryżem znikały z talerza w tempie ekspresowym. W zasadzie nigdy wcześniej nie widziałam, żeby moje dziecko zjadło aż taką dużą porcję. Stąd moje mieszane uczucia. Ze względu na to, że dania z menu dziecięcego były pyszne, obsługa bardzo miła (plus za kolorowanki i kredki dla maluchów!), widoki na plac bardzo przyjemne, dałabym temu miejscu jeszcze jedną szansę. Do trzech razy sztuka, ale następnym razem sprawdzimy desery ;)

  • Schronisko Orlica, ul. Pieninska 12

Co prawda menu typowo góralskie, ale słyszeliśmy dobre opinie o tym miejscu i postanowiliśmy się wybrać. Było warto, bo kuchnia jest smaczna i domowa. Zupy na plus, pieczony pstrąg bardzo smaczny, surówki świeże. Ceny atrakcyjne, a do tego spory wybór piw regionalnych. Do tego najlepsze widoki!

  • Świat placków w Willi Jakubówka, ul. Jana Wiktora 17

Tam zamówiliśmy jedynie pierogi z truskawkami dla dziecka, więc niewiele mogę powiedzieć o reszcie dań. Ale pierogi świeże i naprawdę bardzo smaczne!

  • Pizza Red, ul. Główna 3

Niestety pizza nie była jużś tak smaczna jak 5 lat temu. Było póżno i byliśmy bardzo głodni, więc zjedliśmy całą, ale na nasz gust ciasto było za grube, a sera było zdecydowanie za dużo przez co była nieco mdła. Sam lokal niekoniecznie zachęca do powrotu.

  • Bacówka w Jaworkach, ul. Biała Woda 1

Miejsce które wypadło najgorzej z tych ktore odwiedziliśmy. Chociaż dania wyglądały na smaczne i w zasadzie nie były niejadalne, to niestety były bardzo tłuste. Zarówno mięso męża, jak i moje pierogi z kaszą i naleśniki malucha. Myślę, że drugi raz już byśmy się nie skusili.

Z innych miejsc które warto odwiedzić to niezmiennie lodziarnia Jacak i Lody „u Marysi”. Te od Marysi z Krościenka, w tym roku smakowały nam trochę bardziej, ale tak naprawdę oba miejsca są warte polecenia. Dodatkowo w cukierni Jacak, kupicie smaczne drożdżówki. Nie są to napompowane samym powietrzem buły, a bogato nadziane wypieki jak z domu.

Zdecydowanie warto też zajrzeć do Pijalni Wód. Znajdziecie tam aż 6 leczniczych wód mineralnych.

Jak zawsze polecam też miejscówki przy Grajcarku, w których można zrobić ognisko lub grilla. Ławeczek i stolików do tego przeznaczonych nie brakuje. Na wyprawę zabraliśmy ze sobą niezastąpione kubeczki od mega zdolnej Pauliny https://www.instagram.com/mrsostrovia/  Przydaly się nam bardzo, bo na śniadanie zajadaliśmy w nich owsiankę, na szlaku mieliśmy ze sobą herbatkę, a wieczorami mogliśmy wygodnie wypić piwko w terenie ;) Polecam!

Jeśli możecie polecić smaczne miejsca w Szczawnicy i okolicach to chętnie poznam Wasze sugestie.

Zapraszam także na wpis z poleceniami miejsc, które warto zobaczyć podczas wyprawy do Szczawnicy z dzieckiem —>KLIK :)

 

 

 

Poprzedni Wpis Następny Wpis

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Komentuj