Recenzje książek

Zdrowie w smaku – Grażyna i Jarosław Uścińscy | KONKURS

Zapraszam na recenzję ksiązki oraz konkurs :)

Zdrowie w smaku. Niezwykłe dania ze zwykłych roślin

Grażyna i Jarosław Uścińscy

Wydawnictwo REA – SJ

twarda oprawa, 439 stron

DSC_0224

Moda na wykorzystywanie w kuchni dzikich roślin, trwa w najlepsze i bardzo mnie to cieszy bo powstaje coraz więcej publikacji na ten temat. Dziś przedstawiam Wam książkę Grażyny i Jarka Uścińskich, którzy prowadzą w Warszawie popularną restaurację Moonsfera. Publikacja jest bardzo obszerna i jak możemy zauważyć po tylule, poświęcona jest zwykłym rosnącym dziko roślinom, z których autorzy przygotowują niezwykłe, wyrafinowane dania.

Po krótkim wstępie czekają na nas przepisy i portety roślin. Przy każdej roślinie znajdziemy najważniejsze informacje o wyglądzie, składzie chemicznym, jej właściwościach i wpływie na zdrowie. Dowiemy się które części są jadalne i w jaki sposób wykorzystać je w kuchni. Z kolei na następnej stronie znajdziemy przepis. Zazwyczaj jest to jedna receptura do jednej rośliny. Na końcu natomiast znajdziemy bardzo przydatny kalendarz zbioru roślin a także słowniczek wybranych terminów, indeks przepisów, indeks polskich, łacińskich oraz regionalnych nazw roślin.

DSC_0225DSC_0226

Na początku poradnika mamy krótką instrukcję korzystania z ksiązki, ale rośliny są opisane w naprawdę czytelny sposób, opatrzone uroczymi ilustracjami. Zdjęcia potraw nie dokońca są w moim guście, ale mimo wszystko, przy wielu daniach pociekła mi ślinka na widok gotowej potrawy ;) Same przepisy są bardzo kreatywne, ale nie trudne w wykonaniu. Chociaż niektóre rzeczy na zdjęciach wyglądają na skomplikowane to po przeczytaniu opisu widać, że są łatwe w przygotowaniu.

DSC_0227DSC_0228

Ci którzy, tak jak ja od czasu do czasu dodają swoim potrawom urozmaicenia poprzez dodanie np. jadalnych kwiatów z pewnością znajdą tu jeszcze wiele, wiele ciekawych roślin do odkrycia.  A Ci którzy jeszcze nie próbowali w ten sposób zaszaleć, z pewnością będą mile zdziwieni i zaskoczeni tym, jakich roślin możemy używać w swojej kuchni, a do tego jakie właściwości zawierają. Jeśli jesteście otwarci na eksperymenty, lubicie aromatyczne dania, ciekawi Was jakie dodatki do potraw znajdziecie na łące to ta książka przypadnie Wam do gustu. Polecam bo to moc inspiracji dla każdego, kto lubi spędzać czas w kuchni!

DSC_0229DSC_0230

A teraz mała niespodzianka. Mam dla Was jeden, nowy egzemplarz tej właśnie książki i chętnie oddam go w dobre ręce :) Zadanie jest proste. W komentarzu poniżej, napiszcie mi jakiej dzikiej rośliny mieliście okazję spróbować i czy Wam smakowało. A jeśli jeszcze nie mieliście takiej okazji, to co chcielibyście skosztować w pierwszej kolejności :) Najciekawszą odpowiedź nagrodzę.

Regulamin konkursu:

Konkurs trwa od 11.07.2016 – do 14.07.2016.

Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w tym poście do 18.07.2016.

Jedna osoba może przysłać jedno zgłoszenie.

Proszę o zostawianie adresu e-mail przy odpowiedzi.

Autor odpowiedzi, którą wybiorę zostanie nagrodzony ufundowaną przez Wydawnictwo REA książką „Zdrowie w smaku. Niezwykłe dania ze zwykłych roślin” G.J. Uścińskich.

Na adres czekam do 3 dni od wysłania maila o wygranej.

Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski i leży po stronie sponsora nagrody.

Udanej zabawy!

edit 16.07.2016

WYNIKI KONKURSU

Dziękuję za wszystkie konkursowe odpowiedzi. Przyznam, że wybrać jedną osobę to nie było łatwe zadanie, dlatego zostanie przyznana także druga nagroda :)

zdrowie-w-smaku-niezwykle-dania-ze-zwyklych-roslin-1013-1

I miejsce

Książkę „Zdrowie w smaku. Niezwykłe dania ze zwykłych roślin” G.J. Uścińskich zdobywa Gosia komentarz z dnia 14/07/2016 at 10:32

Wcześniej nie słyszałam o tej roślinie i bardzo mnie ona zaciekawiła. Będę poszukiwać :)

ziola-w-domowej-aptece-1007-1

II miejsce

Książkę „Zioła w domowej apteczce” zdobywa Gosia komentarz z dnia 14/07/2016 at 10:06

Bardzo fajne wspomnienia z leśnych wypraw! A takie ugotowane żołędzie sama chętnie wypróbuję :)

Poprzedni Wpis Następny Wpis

Podobne wpisy

11 komentarzy

  • Skomentuj Monika 11/07/2016 at 08:22

    Miałam okazję spróbować koniczyny białej w formie ususzonych kwiatostanów. Dodane do obiadu w formie ,,posypki” do kaszy dodają ciekawego, słodkiego smaku. Pesto z liści czosnku niedźwiedziego to jednak mój faworyt i z powodzeniem, jeśli tylko uda mi się dorwać świeże liście, gości się w mojej kuchni. Pycha ! :)

    • Skomentuj ewik5223 14/07/2016 at 10:22

      ewik5223@interia.pl. Opowiadałam mojej siedemdziesięcioletniej koleżance o ziarnach komosy ryżowej, o jej zaletach i wartościach. Opowiedziała mi, ze kiedy była mała dziewczynką jej mama przygotowywała im liście komosy ryżowej- zamiast szpinaku. Wspominała te liście jako przysmak. Co ciekawe mama koleżanki zbierała te liście na łąkach. MMMMMMMMM opowieść wspaniała, a mi juz zapachniało wsią, rumianem i pokrzywą z łąki. Kto wie czy sama nie pójdę szukać tej komosy….

  • Skomentuj Paulina 12/07/2016 at 23:27

    Ja posypuje platkami blawatka swoje ciasta i salatki.

  • Skomentuj Justyna 13/07/2016 at 13:41

    Mi się marzy spróbować pokrzywy jadalnej. Do tej pory kojarzę ją jedynie jako zieloną roślinkę, która nie lubi, jak się jej dotyka :) Korzystałam już z szamponów z pokrzywą, wiem, że są również kremy i maseczki z jej użyciem. Słyszałam również, że smakuję jak kapusta pekińska. Ile w tym prawdy to nie wiem, ale na pewno musi być pyszna! :D Czas w końcu skombinować pokrzywę i się przekonać! ;)

    Pozdrawiam!
    akrobatka@spoko.pl

  • Skomentuj Ostra na Słodko 14/07/2016 at 09:45

    A ja uwielbiam Pokrzywę jadalną!
    Przygotowuję ją podobnie do szpinaku, z czosnkiem, odrobiną gałki, solą morską i sosem śmietanowym.
    Idealny dodatek do makaronów!
    Świderki z grillowanym kurczakiem i sosem śmietanowym z pokrzywą to jedno z ulubionych dań właśnie z pokrzywą!
    Następnym razem planuję zrobić swój domowy makaron – lasagne , z zatopionymi w środku liśćmi pokrzywy -nie tylko będzie świetnie smakowało, ale i pięknie wyglądało!

    Pozdrawiam
    Sylwia
    Ostra na Słodko
    ostranaslodko@wp.pl

  • Skomentuj Gosia 14/07/2016 at 10:06

    Będąc nastolatką, razem z wujkiem organizowaliśmy sobie wyjazdy pod namioty i piesze wędrówki. Raz taka wyprawa dała mi w kość i zaczęłam narzekać na zmęczenie. Wujek wtedy zaproponował mi jak mogę uzupełnić energię jedząc coś, co nie jest czekoladą :) Ze zdumieniem zobaczyłam, że zbiera… żołędzie! Okazało się, że żołędzie można ugotować, ale najpierw trzeba je moczyć w popiole (żeby usunąć ich gorzki smak), a następnie gotować – jak ziemniaczki :) Ponoć posiadają w sobie dużo wapnia, fosforu oraz potasu. W smaku przypominały mi żyto. Można je też utłuc i zrobić z nich mączkę, ale jeszcze nie próbowałam :) Pozdrawiam serdecznie!
    tisane81@wp.pl

  • Skomentuj Dorota 14/07/2016 at 10:08

    Nie mialam nigdy odwagi dodawać roślin dzikorosnących do potraw. Oczywiscie słyszałam o pysznych zupach z młodych pokrzyw i salatkach z mlecza ale co sezon przegapiam czas zbioru.
    Jestem natomiast bardzo ciekawa mąki z żołędzi, jej smaku, zapachu.

  • Skomentuj Gosia 14/07/2016 at 10:32

    Pierwszą jadalną dzikorosnącą rośliną, z jaką miałam do czynienia w dzieciństwie, była lebioda. To bardzo smaczny chwast pleniący się radośnie na łąkach i w ogrodach m.in. Podhala (i pewnie całej Polski), który świetnie sprawdza się właściwie w każdym daniu (można zastępować nim np. szpinak), a w domu moich dziadków w Zakopanem najczęściej trafiał do zup i placków. Kiedyś lebioda kojarzona była z biedą, a dziś podkreśla się jej zdrowotne właściwości. I dobrze :o) To świetne źródło m.in. potasu, magnezu, cynku, witaminy A i C.

  • Skomentuj Agusia 14/07/2016 at 12:34

    Uwielbiam pączki z różą

  • Skomentuj Hrabina w kuchni 14/07/2016 at 22:52

    Jako dziecko spróbowałam chyba wszystkich roślin jakie rosły na łące. Jedne były smaczne, a innych nigdy już więcej nie wzięłam do ust. Oczywiście teraz z perspektywy czasu wiem, że nie był to zbyt mądry pomysł. Uwielbiałam sok robiony z dzikiego bzu czy miód z mniszka lekarskiego.
    Co wiosnę szukaliśmy młodych listków szczawiku zajęczego (oczywiście wtedy nie znałam nawet nazwy tej rośliny), który był lekko kwaskowaty, ale bardzo smaczny. Pamiętam również smak jasnoty białej (roślina podobna do pokrzywy, ale nie parzy) – z jej kwiatów wysysało się słodki nektar.
    Pozdrawiam :)

  • Skomentuj Nulek 15/07/2016 at 00:00

    Mam na podwórku pełno chwastów i wcale się tego nie wstydzę. Dzikie róże, pyszne w swoim purpurowym przyodziewku, konkurują o uwagę z miętą, mleczem i – o zgrozo! – pokrzywą! Skąd ten bałagan? Dlaczego nie zabiorę się za pielenie grządek? Otóż, moi mili, pielenie pozbawiłoby mnie bowiem całkiem smacznych składników sałatek.

    Tak, tak, od mojej babci, zielarki-amatorki, wiem, że poczciwe mlecze doskonale nadają się na sałatkę, podobnie jak pokrzywa. Że – odpowiednio użyte – stanowią doskonały dodatek do zup, dań głównych, ba, nawet ciast! Ziemniaki z pokrzywą, lekko podsmażone, stanowiły jeden z moich ulubionych piątkowych obiadów w dzieciństwie. Mlecz z jajkiem na twardo tworzył bazę do wybornej sałatki. A szczaw lądował w zupie. :)

    Dziś mało się już o tym pamięta, ale przecież koniczyna, lebioda i inne przydrożne odmiany zieleniny to nie tylko malowniczy dodatek do spacerów tudzież uciążliwy gość w ogródku, lecz również zdrowy i całkiem smaczny składnik posiłków, nie tylko zresztą tych najbiedniejszych. Bogactwa łąk. Smaczne igraszki na talerzu.

    Mnie ich wykorzystywania nauczyła babcia, choć sama znała tylko podstawy. Trochę wyczytałam w książkach, kilka szczegółów wydobyłam z czeluści Internetu. Chętnie dowiem się więcej. Zwłaszcza teraz, kiedy już po zbiorach płatków róż i wiśni. Mam czas, by się pobawić, rozejrzeć… i najeść. Zieleniny, oczywiście. :)

  • Komentuj